Żona zadzwoniła do mnie w panice o 2 w nocy: „Mój syn jest w szpitalu – prześlij natychmiast 22 000 dolarów, albo utkniemy z całym rachunkiem!”. Odpowiedziałem: „Zadzwoń do jego ojca”, po czym zakończyłem rozmowę i wróciłem do łóżka. Następnego ranka obudziłem się i usłyszałem telefon z komisariatu… – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Żona zadzwoniła do mnie w panice o 2 w nocy: „Mój syn jest w szpitalu – prześlij natychmiast 22 000 dolarów, albo utkniemy z całym rachunkiem!”. Odpowiedziałem: „Zadzwoń do jego ojca”, po czym zakończyłem rozmowę i wróciłem do łóżka. Następnego ranka obudziłem się i usłyszałem telefon z komisariatu…

W Boże Narodzenie moja mama zadzwoniła i błagała o pilne pieniądze, twierdząc, że mój tata zemdlał „albo nie”.

W Boże Narodzenie mama zadzwoniła z prośbą o pieniądze na nagłe wydatki, twierdząc, że tata się załamał, bo inaczej nie da rady. Wysłałam jej oszczędności ślubne. Później mój brat opublikował zdjęcia z podróży poślubnej. Więc ujawniłam kłamstwo, wyszłam za mąż bez nich, wzięłam zwrot pieniędzy i się wyprowadziłam.

Hej, Reddicie – moi rodzice skłamali, ukradli mój fundusz ślubny i przekazali go mojemu bratu. Więc odcięłam się od nich, wyszłam za mąż bez nich i odbudowałam swoje życie. Ale zanim rozpętało się piekło, oto jak to się zaczęło.

Mam na imię Patrick. Mam 28 lat i pracuję w IT. Nic ekscytującego. Jestem typem faceta, który wszystko budżetuje, unika głupiego ryzyka i stara się utrzymać stabilizację w życiu.

Jestem z moją dziewczyną, pół-Japonką, pół-Amerykanką – a teraz żoną – Aami od prawie sześciu lat. Pracuje zdalnie w projektowaniu i jest o wiele bardziej spostrzegawcza niż ja.

Od miesięcy planowaliśmy skromny, ale uroczysty ślub, a ja już zaoszczędziłam większość potrzebnych pieniędzy. Zaliczki wpłynęły, daty były ustalone i w końcu dotarliśmy do punktu, w którym wydawało się, że wszystko idzie do przodu.

W mojej rodzinie zawsze panowały nierówne warunki.

Mój tata, Edward, nie jest ciepłym typem. Raczej stawia na swoim, kiedy mu to wychodzi. Moja mama, Eden, jest jego przeciwieństwem – głośna, emocjonalna, pełna poczucia winy i jakimś cudem zawsze jest ofiarą, bez względu na sytuację.

A jest jeszcze mój młodszy brat, Brody, który ma 24 lata i całe życie spędził jako ten, który został uratowany.

Złe oceny? To wina kogoś innego.

Problemy w pracy? Ktoś inny go sabotował.

Rachunki do zapłaty? Moi rodzice pomagają. Zawsze.

Kilka miesięcy wcześniej Brody wpadł na ślub z dziewczyną, z którą spotykał się od półtora roku. Nic w tym złego – po prostu nagle.

Moi rodzice jednak postawili wszystko na jedną kartę. Zapłacili za wszystko: miejsce, catering, pierścionki, stroje.

Zauważyłem, ale nic nie powiedziałem. Uznałem, że to ich pieniądze i ich wybór.

Na początku grudnia wszystko się zmieniło.

Pracowałem do późna, gdy zadzwonił mój telefon. Eden.

Jej głos od razu stał się głośny i drżący.

„Patrick, twój ojciec wczoraj zasłabł. To jego cukrzyca. Tym razem jest źle.”

Natychmiast usiadłem.

“Co się stało?”

Mówiła szybko, niemal się zacinając — coś o spadku poziomu cukru we krwi, o tym, że potrzebował konkretnych leków, których tutaj nie było, o opóźnieniach w leczeniu i o tym, że wszystko jest niezwykle pilne.

Jej głos wywołał panikę.

Próbowałem zapytać, gdzie się leczy, ale ona zignorowała pytanie.

„Wróciliśmy już do domu, ale wciąż musimy się umówić z lekarzem i apteką. Nie mamy czasu, żeby wszystko przejrzeć. To pilna sprawa”.

Następnie dała Edwardowi telefon.

Jego głos brzmiał zmęczony, ale nie jak głos kogoś, kto właśnie zemdlał. Raczej jak ktoś, kto obudził się po drzemce.

„Hej, synu. Twoja mama wszystkim się zajmuje. Po prostu nam pomóż, okej?”

Potem słabo zakaszlał, powiedział coś o potrzebie odpoczynku i połączenie wróciło do Edenu.

„Patrick, to nie jest moment na pytania. Potrzebujemy 15 000 dolarów natychmiast. Oddamy ci później. Wiesz, że nie prosilibyśmy, gdyby sprawa nie była poważna”.

Przede wszystkim presja — czas, zbliżające się święta i świadomość, że mój tata faktycznie znajduje się w niebezpieczeństwie.

Aami siedziała przy kuchennym stole i pracowała. Spojrzała na mnie z zaniepokojonym wyrazem twarzy. Zapytała bezgłośnie: „Co się dzieje?”.

Ale nie odpowiedziałem.

Eden nie przestawała mówić.

Gdybyśmy mieli teraz pieniądze, nie dzwonilibyśmy do ciebie. Wiesz o tym. Po prostu przelej pieniądze, a później się tym zajmiemy.

Rzecz w tym, że grudzień to najgorszy czas na tego typu rozmowy. Wszystko już teraz wydaje się bardziej emocjonalne. Jesteś na skraju wyczerpania. Czas płynie szybciej i nie chcesz sobie wyobrażać, że ktoś z twojej rodziny kończy rok w szpitalnym łóżku.

Poczułem się osaczony. Nie wiem, jak inaczej to opisać.

Powiedziałem jej, że to wyślę.

Natychmiast się uspokoiła.

„Tak. Dobrze. Zrób to teraz. Wyślę ci konto SMS-em.”

Rozłączyła się, nie zadając więcej pytań.

Aami podeszła powoli.

„Czy on jest cały? Co się stało?”

„Potrzebują pieniędzy” – powiedziałem. „Jakichś leków. Ona twierdzi, że nie mogą ich tu dostać”.

Aami wyglądała na zmartwioną, ale sceptyczną.

„Czy pokazali ci coś lub powiedzieli, gdzie on jest?”

„Nie” – przyznałam i poczułam się głupio, że to powiedziałam.

„Powiedziała, że ​​nie mają czasu.”

Aami nie naciskała dalej. Powiedziała tylko: „Dobrze. Jeśli to poważne, pomóż im, ale koniecznie sprawdź, co u niego”.

Wpatrywałem się w ekran przelewu przez długą minutę, zanim w końcu wysłałem pieniądze. To była ogromna część moich oszczędności na ślub.

Minutę później Eden napisała: „Mam. Od teraz zajmiemy się resztą”.

Nie, dziękuję.

Aami usiadła obok mnie, kiedy patrzyłem na potwierdzenie transakcji. Położyła mi rękę na ramieniu, ale nie mogłem się rozluźnić. Czułem, że coś jest nie tak, ale nie chciałem być tym facetem, który wątpi we własną matkę w rzekomym nagłym wypadku medycznym.

Próbowałam sobie wmówić, że to tylko chwilowe, że zwrócą mi pieniądze, że w rodzinie zdarzają się sytuacje kryzysowe i że to po prostu pech.

Ale im dłużej patrzyłem na stan swojego konta, tym głębsze uczucie przygnębienia ogarniało moją pierś.

Mimo to coś głęboko we mnie podpowiadało mi, że nie jest to cała prawda.

Następnego ranka pojechałem do rodziców.

Gdyby Edward naprawdę zasłabł, spodziewałam się, że na ladzie będą dokumenty dotyczące wypisu ze szpitala, torba z apteki, glukometr — coś, co, jak się okazało, wydarzyło się wczoraj.

Zamiast tego wszedłem do środka i zobaczyłem go siedzącego w fotelu z kocem na kolanach, oglądającego jakiś program o łowiectwie i narzekającego na zimno.

„Nie wiedziałem, że kabel może powodować awarie” – powiedziałem.

Spojrzał na mnie, jakbym przerwał transmisję krajową.

„Lekarze powiedzieli, że trzeba odpocząć.”

„Tak” – powiedziałem. „Którzy lekarze?”

Poruszył się, a jego wzrok powędrował w stronę kuchni, gdzie Eden uderzała patelniami.

„Twoja matka zna szczegóły.”

„Jasne” – powiedziałem. „Bo to brzmi wiarygodnie”.

Poszedłem do kuchni. Eden się nie odwrócił.

Powiedziała tylko: „Nie zaczynaj, Patrick. Nie dzisiaj”.

„Nic nie zacząłem” – powiedziałem. „To ty to zrobiłeś, kiedy zadzwoniłeś i poprosiłeś o 15 000 dolarów. Pomyślałem, że przynajmniej dostanę aktualizację”.

Uderzyła garnkiem o blat mocniej, niż było to konieczne.

„Twój ojciec wraca do zdrowia. Powinieneś być wdzięczny.”

„Wdzięczny za co?” – zapytałem. „Za to, że żyje, czy za to, że wygląda podejrzanie zdrowo jak na kogoś, kto rzekomo potrzebował pilnie importowanego leku?”

Odwróciła się, już w pozycji obronnej.

„Nie przekręcaj moich słów.”

„Nie jestem” – powiedziałem. „Ale ty unikasz mojego.”

Wypuściła powietrze z dramatycznym westchnieniem, mającym na celu wzbudzenie u mnie poczucia, że ​​to ja jestem problemem.

„Nie mamy jeszcze żadnych dokumentów. Lekarz wydał ustne instrukcje”.

„Lekarze uwielbiają to robić” – powiedziałem. „To oszczędza im kłopotu z byciem wiarygodnym”.

Jej oczy się zwęziły.

„Patrick, nie mam nastroju na twój sarkazm.”

„To przestań dawać mi powody, żebym z tego korzystał.”

Stała tam, jakby czekała, aż się wycofam.

Nie, nie zrobiłem tego.

Po kilku sekundach machnęła ręką w stronę salonu.

„Usiądź z ojcem. On potrzebuje pozytywnej energii.”

„Cudowne lekarstwo” – powiedziałem. „Pozytywne wibracje zamiast insuliny”.

Spojrzała gniewnie.

Odszedłem.

W tym tygodniu byłem tam jeszcze dwa razy. Za każdym razem historia się trochę zmieniała. Zmieniało się nazwisko lekarza. Zmieniała się cena. Zmieniał się powód pilnego importu.

Edward zachowywał się tak, jakby zmagał się po prostu z lekkim przeziębieniem.

Aami towarzyszyła mi podczas trzeciej wizyty. Niewiele mówiła, ale obserwowała wszystko. Zauważyła, jak Eden krążył wokół mnie, gdy zadawałem bezpośrednie pytanie. Jak Edward unikał kontaktu wzrokowego, gdy pojawiał się temat medyczny.

Dom wyglądał dokładnie tak samo — żadnych rachunków, buteleczek z tabletkami, żadnej późniejszej dokumentacji.

W drodze do domu Aami w końcu powiedziała: „To nie ma sensu”.

„Bez żartów” – powiedziałem.

Stukała palcami o nogę.

„Twoja mama wyglądała na zirytowaną samą moją obecnością”.

„Tak” – powiedziałem. „Ona się tak zachowuje, ilekroć do pokoju wchodzi ktoś logiczny”.

Aami się nie śmiała.

„Patrick, potrzebujesz odpowiedzi.”

„Zdobędę je” – powiedziałem. „Tylko nie od tych dwóch osób ubiegających się o tytuł najgorszego kłamcy roku”.

Podczas czwartej wizyty zauważyłem coś jeszcze.

Brody nie pojawił się ani razu – nawet po to, żeby sprawdzić, co u Edwarda, albo udawać, że go to obchodzi. Więc podczas kolejnej wizyty zapytałam mimochodem.

„Czy Brody był w pobliżu?”

Eden wyglądała na obrażoną. Nawet zapytałam.

„Twój brat jest bardzo zestresowany. Nie chcemy go obciążać”.

„Dobrze” – powiedziałem. „Nie chciałbym, żeby przerywał swój napięty grafik nicnierobienia”.

Złapała się za pierś.

„Patrick, on wciąż próbuje odnaleźć siebie.”

„Powiedz mu, żeby sprawdził w biurze rzeczy znalezionych” – powiedziałem.

„Przestań” – warknęła. „On przechodzi trudny okres i twój ojciec i ja nie chcemy, żeby się martwił przed świętami”.

„I to ja jestem tym, który się martwi?” – zapytałem. „Super. Dobrze wiedzieć, na czym stoję”.

Zmarszczyła brwi.

„Nie mów tak.”

„To przestań karmić mnie bzdurami” – powiedziałem. „Jeśli tata naprawdę się załamał, Brody powinien wiedzieć. Jeśli nie wie, to nic poważnego. Który to?”

Edward mruknął coś z salonu.

„Patrick, nie sprawiaj kłopotów.”

Podszedłem.

„Niczego nie zacząłem. Próbuję tylko zrozumieć, dlaczego zapłaciłem za cudowny lek, którego nazwy nikt najwyraźniej nie pamięta”.

Spojrzał z powrotem na telewizor.

„Twoja matka się tym zajęła”.

„Tak” – powiedziałem. „A ona traktowała prawdę jak coś radioaktywnego”.

Eden wszedł.

„Nie jesteśmy ci winni wyjaśnień ze wszystkiego.”

„Tak, kiedy bierzesz 15 000 dolarów” – powiedziałem. „Chyba że coś się zmieniło od zeszłego tygodnia”.

Cisza.

Pozwoliłem mu tak zostać.

Eden wyglądała, jakby miała wybuchnąć płaczem lub płomieniami. Trudno powiedzieć.

„Patrick, jesteś bardzo niewdzięczny.”

„Po co?”

„Za zadawanie podstawowych pytań? Za zwątpienie w nas? To przestań dawać mi ku temu powody”.

Wyszła, mamrocząc coś o tym, jak bardzo psuję święta.

Skinąłem głową.

“Do widzenia.”

Nie z szacunku, ale dlatego, że na nic więcej nie zasługiwali.

Aami i ja wróciliśmy do samochodu.

„Dzwonisz do niego teraz?” – zapytała.

„Tak” – powiedziałem. „Czas zobaczyć, na jakiej planecie jest”.

Brody odebrał po drugim dzwonku, a jego głos brzmiał zdecydowanie zbyt wesoło.

„Hej, Pat. Zły moment, stary. Strasznie tu zimno.”

Za nim wiał głośny wiatr — taki, jaki można usłyszeć tylko w pobliżu gór lub otwartych pól śnieżnych.

„Gdzie dokładnie jesteś?” zapytałem.

„O, jesteśmy w Norwegii, stary. Zorza polarna, skutery śnieżne. To miejsce jest obłędne. Dziś wieczorem robimy sky lodge”.

Starałem się mówić spokojnie.

„Miło. Nie wiedziałem, że podróżujesz.”

„Tak, mama i tata totalnie nas wkręcili” – powiedział. „Powiedzieli, że ostatnia rata jest do zapłaty i w końcu mieli kasę, żeby to zabezpieczyć. Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że zrobią aż tak dużą aferę”.

Nie odpowiedziałem.

Brody kontynuował.

„Powinieneś zobaczyć te ceny, stary. Wszystko jest szalenie drogie, ale mniejsza z tym. Raz w życiu, prawda?”

Wiatr znów zawył. Najwyraźniej był na zewnątrz, otulony w zimowe ciuchy gdzieś na Arktyce, podczas gdy moi rodzice udawali, że nie stać ich na tlen.

„W porządku” – powiedziałem. „Miłej podróży”.

Nie zauważył niczego niepokojącego.

„Dzięki, stary.”

Rozłączyłem się.

Aami już się na mnie gapiła.

“Norwegia?”

“Tak.”

„Na zorzę polarną?”

“Tak.”

„A twoi rodzice za to zapłacili?”

„Okazuje się, że trafili szóstkę w totka tego samego dnia, kiedy prosili mnie o piętnaście tysięcy.”

Aami powoli pokręciła głową, próbując coś zrozumieć.

„Dobrze” – powiedziała. „Przejdźmy przez to porządnie”.

Wtedy nie wiedziałem, że wyjazd do Norwegii nie był spontanicznym pomysłem. Był już zarezerwowany.

Po prostu nie mieli ostatniej raty.

A ja byłem najszybszym bankomatem, jaki udało im się zmusić do pokrycia kosztów.

Wjechaliśmy na podjazd, weszliśmy do środka i usiedliśmy przy stole.

Aami otworzyła laptopa i wyświetliła ceny podróży do Norwegii. Szybko klikała w ceny, a jej mina z każdą sekundą stawała się coraz bardziej ponura.

„Patrick” – powiedziała – „te kwoty pokrywają się dokładnie z tym, co im wysłałeś. Pakiety lotnicze, noclegi w hotelach, wycieczki. Ta podróż nie jest tania”.

Oparłem się.

„Zgadzamy się więc, że nie było żadnego załamania, żadnego nagłego wypadku, ani cudownego leku”.

„Oczywiście” – powiedziała. „Kłamali cię bez wahania”.

„Dobrze” – powiedziałem. „To ułatwia mi następny ruch”.

Aami spojrzała na mnie.

„Wracasz tam?”

„Tak” – powiedziałem. „Tym razem nie pozwolę im gadać w kółko”.

Wróciliśmy do domu moich rodziców. Wszedłem bez pukania.

Eden siedziała na kanapie i przeglądała telefon. Edward udawał, że śpi.

Zamknąłem za sobą drzwi.

„Pomińmy rozgrzewkę. Dzisiaj zajmiemy się szczerością”.

Eden natychmiast spojrzał w górę zirytowany.

„Patrick, jesteśmy zmęczeni. To nie jest dobry…”

„Jak jest w Norwegii o tej porze roku?” – zapytałem swobodnie.

Zamrugała.

“Co?”

„Norwegia” – powiedziałem. „Brody mówi, że jest piękna. I droga. Musi być miło mieć rodziców, którzy mogą sfinansować wymarzony miesiąc miodowy, udając jednocześnie, że są spłukani”.

Edward otworzył jedno oko, a potem je zamknął, jakby miał nadzieję, że zniknięcie mu pomoże.

Eden zmusiła się do słabego śmiechu.

„Źle go zrozumiałeś.”

„Naprawdę?” – zapytałem. „Może wycie arktycznego wiatru w tle mnie zmyliło”.

Jej twarz się napięła.

„Patrick, nie przekręcaj faktów.”

„Niczego nie przekręcam” – powiedziałem. „Chcę tylko usłyszeć tę historię jeszcze raz. Najlepiej dwa razy tę samą wersję”.

Edward potarł czoło.

„Synu, jesteśmy bardzo zestresowani.”

„Zaoszczędź to” – powiedziałem. „Kłamałeś fatalnie. Najmniej, co możesz zrobić, to trzymać się jednej narracji”.

Eden szybko wstał.

„Byliśmy przytłoczeni. Nie rozumiesz prawdziwej presji”.

„Naprawdę?” – zapytałem. „Myślę, że wysłanie piętnastu tysięcy bez żadnego wyjaśnienia się kwalifikuje”.

„Jesteś okrutny” – powiedziała.

„Nie” – powiedziałem. „Okrutne byłoby udawanie, że w to wszystko wierzę”.

– wyjąkała, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu nowego kąta.

„Twój brat miał problemy. Potrzebował tej podróży. Był przygnębiony.”

„Przygnębiony” – powtórzyłem – „ale na tyle energiczny, że potrafię krzyczeć do telefonu w czasie śnieżycy”.

Wycelowała we mnie drżącym palcem.

„Nie naśmiewaj się z niego.”

„To przestań używać fałszywych chorób, żeby usprawiedliwić kradzież” – powiedziałem.

Jej szczęka zacisnęła się tak mocno, że to usłyszałem.

Edward w końcu przemówił.

„Słuchaj, synu, nie mieliśmy wyboru.”

„Zawsze jest wybór” – powiedziałem. „Wybrałeś właśnie ten, który był korzystny dla Brody’ego”.

Głos Edenu się podniósł.

„Jesteś silniejszy od niego. Masz dobrą pracę. Jesteś stabilny. Wiedzieliśmy, że poradzisz sobie bez pieniędzy”.

„O, dobrze” – powiedziałem. „Cieszę się, że przeprowadziłeś rachunek moralny, zanim skłamałeś”.

„Jesteś nam coś winien” – warknęła. „Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiliśmy, kiedy dorastałeś”.

„Proszę bardzo” – powiedziałem. „Największy hit. Dokładnie na czas”.

Zamarła, zbita z tropu tym, że nie reaguję emocjonalnie.

Podszedłem bliżej.

„Oto, co się stanie. Zwrócisz mi piętnaście tysięcy przed ślubem”.

Eden mrugnął.

„Nie możemy tego zrobić. Nie mamy teraz takich pieniędzy”.

„To dziwne” – powiedziałem. „Miałeś to w zeszłym tygodniu, kiedy Brody potrzebował skandynawskiej pocztówki”.

Ona się zaczerwieniła.

„Jak śmiesz tak do mnie mówić.”

„Spróbuj być szczery” – powiedziałem. „To łatwiejsze”.

Edward pokręcił głową.

„Patrick, pogarszasz sytuację.”

„Powiem wam co” – powiedziałem. „Weźcie odpowiedzialność, oddajcie pieniądze i skończy się to uczciwie”.

Eden podniosła ręce.

„Nie będziemy prześladowani we własnym domu”.

„Skłamałeś mi prosto w twarz” – powiedziałem. „Nazywanie mnie zdecydowanym to nie zastraszanie”.

„Wybierasz pieniądze ponad rodzinę!” – krzyknęła.

„Nie” – powiedziałem spokojnie. „Wybieram szacunek do samego siebie zamiast głupoty”.

To uderzyło mocniej, niż się spodziewałem. Twarz Eden wykrzywiła się, jakbym dźgnął ją prosto w ego.

Rozpoczęła gorączkowy monolog o lojalności, tradycji, rzekomych poświęceniach, o tym, jaka byłam niewdzięczna, jak bardzo Brody potrzebował radości w życiu, jak bardzo byłam chłodna, zbyt logiczna i zbyt wymagająca.

Jej głos stawał się coraz bardziej piskliwy z każdym zdaniem, jakby próbowała zagłuszyć rzeczywistość, zwiększając głośność.

Kiedy zabrakło jej teatralności, zapytałem: „Skończyłaś już?”

Wpatrywała się i ciężko oddychała.

„Dobrze” – powiedziałem. „Spłać pieniądze przed ślubem. Taka jest umowa”.

Edward przełknął ślinę.

„Nie możemy.”

„W takim razie nasza rozmowa jest zakończona” – powiedziałem.

Głos Eden się załamał.

„Patrick, nie odchodź od swojej rodziny.”

„Odchodzę od klaunów” – powiedziałem. „Nie od rodziny”.

Otworzyła szeroko usta.

Odwróciłam się, otworzyłam drzwi i wyszłam, ani razu nie podnosząc głosu.

Aami podążyła za mną, spokojna jak zawsze.

Kiedy szliśmy do samochodu, nie czułam winy, tylko jasność umysłu.

Kiedy Aami i ja wróciliśmy do domu po ostatniej konfrontacji, nie potrzebowaliśmy nawet żadnej dyskusji.

Powiedziałem: „Oni nie są zaproszeni”.

Skinęła głową raz.

“Oczywiście.”

Pieniądze, które im wysłałam, uszczupliły moje oszczędności ślubne, ale główna wpłata została już wpłacona. Aami pokryła kilka pozostałych kosztów z własnego konta, a my uprościliśmy plan do najprostszej wersji, która wciąż była dla nas.

Pozostało tylko wybrać, jak małą skalę chcemy to zrobić.

Uzgodniliśmy, że będziemy mieli najbliższych krewnych, których szanujemy: moją ciotkę, kilku kuzynów i Martina – mojego dziadka.

Rodzice Aami dołączyli do nas przez transmisję na żywo, ponieważ podróżowanie w grudniu nie było dla nich łatwe. Bez dramatów. Po prostu wsparcie.

Aami zajęła się logistyką z właściwą sobie precyzją. Wynajęła małą salę nad jeziorem. Zorganizowała prostą kolację. Uruchomiła stację do transmisji na żywo dla swojej rodziny.

Dbałam o granice, co oznaczało, że nie powiedziałam rodzicom ani słowa. Żadnego ostrzeżenia, żadnej gałązki oliwnej, nic.

Stracili prawo do informacji w chwili, gdy uznali, że kłamanie jest ich hobby.

Kiedy zadzwoniłem do Martina, żeby go zaprosić, nawet się nie zawahał.

„Będę tam” – powiedział. „A Patrick? Dobra robota, że ​​ich wyrzuciłeś. Powinno to było się stać lata temu”.

„Dziękuję” – powiedziałem.

„Myślisz, że nie wiem, jak wygląda Eden?” – kontynuował. „Od dziecka widziałem, jak ta kobieta zaplata cię w supeł. Cieszę się, że w końcu zerwałaś linę”.

„Już najwyższy czas, prawda?” powiedziałem.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Prajitura z Śliwkami i Jogurtem

Ta Prajitura z Śliwkami i Jogurtem to idealny deser na każdą okazję! Jest lekka, wilgotna i pełna smaku. Spróbuj, a ...

Prosty i niedrogi chleb ciabatta

Dzisiaj pokażę Ci najprostszy sposób na przygotowanie smacznego i niedrogiego chleba ciabatta. Ten tradycyjny włoski chleb jest znany z lekkiej ...

Ten mały przycisk w Twoim samochodzie może zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 10%

Jest tam, tuż obok klimatyzacji. Prawdopodobnie już go nacisnąłeś, nie do końca wiedząc dlaczego. A jednak ten dyskretny piktogram w ...

Relaksujący napar z cynamonu, liścia laurowego i rumianku, który pomaga w walce ze stresem i bezsennością

Czujesz, że stres i niepokój nie pozwalają Ci odpocząć? Jeśli masz problemy ze snem lub cierpisz na bóle mięśni, ten ...

Leave a Comment