Moja córka uczy się 6 godzin każdej nocy, piątka za piątką… a nauczycielka jej nie chwaliła – zmieniała wersje testu, sprawdzała kalkulator, zmuszała córkę do samodzielnego sprawdzania wyników… im mocniej naciskała, tym mniej mogła znaleźć – dopóki nie zdałam sobie sprawy, że nie chodzi tu tylko o matematykę… – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moja córka uczy się 6 godzin każdej nocy, piątka za piątką… a nauczycielka jej nie chwaliła – zmieniała wersje testu, sprawdzała kalkulator, zmuszała córkę do samodzielnego sprawdzania wyników… im mocniej naciskała, tym mniej mogła znaleźć – dopóki nie zdałam sobie sprawy, że nie chodzi tu tylko o matematykę…

Telefon zadzwonił, gdy w kuchni wciąż unosił się zapach płynu do mycia naczyń i ciepłego chleba kukurydzianego.

Mały magnes w kształcie amerykańskiej flagi na naszej lodówce przytrzymywał kolorowy plan nauki Zary, który zrobiła przy użyciu linijki i opakowania żelowych długopisów z Target.

Frank Sinatra cicho nucił ze starego radia stojącego przy oknie, a ja byłem w trakcie nalewania mrożonej herbaty do wilgotnej szklanki, gdy na moim telefonie pojawił się numer szkoły.

Odebrałam, spodziewając się rutynowej aktualizacji.

Zamiast tego głos pani Holloway zadzwonił do mnie jak alarm.

„Twoja córka dostała kolejną piątkę.”

Powiedziała to tak, jakby Zara popełniła przestępstwo.

„Czy to nie dobra wiadomość?” zapytałem.

„Żaden czarnoskóry uczeń nie uzyskał tak wysokiego wyniku w ciągu dwudziestu trzech lat mojej pracy jako nauczyciel rachunku różniczkowego i całkowego na poziomie zaawansowanym” – warknęła. „Musi dostać pomoc”.

Stałam tam z dzbankiem z herbatą uniesionym nad szklanką i słuchałam, jak dorosła kobieta mówi na głos tę cichą część.

I coś we mnie zamilkło.

„Moja córka uczy się sześć godzin każdej nocy” – powiedziałem.

„Ktoś podsuwa jej odpowiedzi” – upierała się pani Holloway. „Obserwowałam ją podczas sprawdzianów. Kończy za szybko, bo zna materiał. To niemożliwe. Te koncepcje są niezwykle zaawansowane”.

Wpatrywałam się w harmonogram Zary, który wisiał pod małym magnesem w kształcie flagi.

Niemożliwe – tak mówili ludzie, gdy nie chcieli zmienić swoich przekonań.

To była pierwsza zasada, której się nauczyłem.

„Kazałam jej dziś rozwiązać zadania na tablicy” – kontynuowała pani Holloway. „Rozwiązała je poprawnie, ale musiała wcześniej zapamiętać rozwiązania. Albo zna rachunek różniczkowy i całkowy”.

Następująca potem pauza wydała mi się wyzwaniem.

„Pani Johnson” – powiedziała, przeciągając moje imię jak reprymendę – „wiem, że chce pani wierzyć, że pani córka jest utalentowana. Ale bądźmy realistami”.

Realistyczny.

Słowo to smakowało jak rdza.

„Oddzieliłam ją od innych uczniów” – kontynuowała. „Sprawdziłam jej kalkulator. Pilnowałam jej jak oka w głowie. Jeszcze nie rozgryzłam jej systemu, ale się dowiem”.

Jej system się uczy.

Nie powiedziałem tego cicho.

„Uczyłam setki uczniów” – powiedziała, jakby jej lata były tarczą. „Wiem, kiedy coś jest nie tak. Ona nawet nie zadaje pytań na zajęciach”.

„Ona nie musi” – odpowiedziałem.

„Każdy potrzebuje pomocy z rachunkiem różniczkowym i całkowym” – powiedziała pani Holloway, niemal się śmiejąc. „Biali i azjatyccy uczniowie ciągle zadają pytania. Twoja córka siedzi tam i udaje, że wszystko rozumie”.

„Może ona rzeczywiście rozumie” – powiedziałem.

Pani Holloway westchnęła, jakbym była dzieckiem.

„Poproszę ją, żeby na następnym teście poszła sama do gabinetu dyrektora” – powiedziała. „Bez kalkulatora”.

„Dobrze” – powiedziałem jej.

Gdyby chciała zrobić widowisko, mógłbym jej je pokazać.

Zara wykonała test w izolacji.

Dostała kolejną piątkę z plusem.

Pani Holloway zadzwoniła ponownie.

„Jakoś zapamiętała test” – powiedziała, a w jej głosie słychać było frustrację, która nie zgadzała się z faktami. „Jak miała to zrobić? Nie wiem, ale nie ma innego wytłumaczenia”.

„Nie ma innego wyjaśnienia, poza tym, że ona wykonuje tę pracę” – powiedziałem.

„Następnym razem zmienię jej wersję testową” – powiedziała pani Holloway.

„Zrób to, co musisz zrobić” – powiedziałem jej.

Inna wersja testowa.

Plus.

Kolejny irytujący telefon.

„Rekomenduję usunięcie jej z egzaminu AP z rachunku różniczkowego i całkowego” – powiedziała pani Holloway. „Idealne wyniki. Nieuczciwość akademicka. Nie mogę tego jeszcze udowodnić. To przeszkadza innym uczniom. Zastanawiają się, dlaczego nie mogą osiągnąć tak wysokich wyników”.

„Może dlatego, że moja córka jest od nich mądrzejsza” – powiedziałem.

„Pani Johnson, to nie pomaga” – warknęła.

I tak to się stało.

Brak pomocy oznaczał, że nie odgrywałem swojej roli.

„Rodzice innych uczniów też się skarżyli” – kontynuowała. „Mówią: »Skoro Zara nie oszukuje, to pewnie daję jej specjalne traktowanie. Więc albo ona oszukuje, albo ty jej w tym pomagasz«”.

„Nigdy bym tego nie zrobił” – powiedziałem.

„Ale ona musi oszukiwać, bo jest czarna” – powiedziałem, pozwalając, by zdanie wylądowało jak upuszczony talerz.

„Nie powiedziałam tego” – odpowiedziała pani Holloway zbyt szybko.

„Mówiłaś, że żaden czarnoskóry uczeń nie uzyskał tak wysokiego wyniku od dwudziestu trzech lat” – powiedziałem jej. „Od tego zaczęłaś. To powtarzasz w kółko”.

„To po prostu fakt” – powiedziała.

„Co stało się z czarnoskórymi studentami, którzy próbowali?” – zapytałem.

„Mieli problemy, jak wszyscy inni” – powiedziała. „Rachunek różniczkowy i całkowy jest trudny”.

„Czy oskarżyłeś ich o oszustwo, skoro im się powiodło?” – zapytałem.

„Nie poradzili sobie z tym dobrze” – odpowiedziała.

„A jeśli tak, to co wtedy?” – zapytałem.

Zapadła cisza, która mówiła mi, że nie lubi, gdy zadaję jej pytania.

„Muszę chronić integralność mojej klasy” – powiedziała w końcu.

Uczciwość.

Kolejne słowo, którego ludzie używają jako broni.

Na kolejnym posiedzeniu rady szkoły siedziałem w rzędzie ze składanymi krzesłami, miałem notes na kolanach i długopis, który nie przestawał klikać.

W pokoju unosił się zapach starego dywanu i spalonej kawy.

Amerykańska flaga w rogu była sztywna i nieskazitelna, jakby nigdy nie widziała brudnej prawdy.

Tak czy inaczej zacząłem uczęszczać na te spotkania.

Zadawałem pytania.

Robiłem notatki.

Wszystko zapisałem.

A potem dowiedziałem się tego, czego powinienem był dowiedzieć się wcześniej.

Okazało się, że pani Holloway w poprzednich latach skarżyła się na trzech innych czarnoskórych uczniów.

Destiny Williams została oskarżona o plagiat na zajęciach z matematyki przedmałżeńskiej i przeszła na tradycyjną matematykę.

Jordan Davis został oskarżony o przepisywanie prac domowych i zrezygnował z zajęć.

Malik Turner był tak często testowany w izolacji, że rozwinęły się u niego stany lękowe.

Zmienił szkołę.

Spotkałem się z ich rodzicami.

Marina Williams siedziała naprzeciwko mnie w boksie w barze i cały czas pocierała kciukiem krawędź kubka z kawą, jakby próbowała wygładzić przeszłość.

Reed Davis miał na sobie koszulkę mechanika z wyszytym na niej swoim imieniem i wyglądał na wyczerpanego w sposób, który nie miał nic wspólnego z pracą.

Porównaliśmy notatki.

Te same frazy.

Nie zadaje pytań.

Kończy się zbyt szybko.

Żaden czarnoskóry student nigdy tego nie zrobił.

Chyba otrzymuję pomoc.

Nie potrzebowaliśmy detektywa.

Potrzebowaliśmy kogoś, kto będzie gotów przyznać, co widzimy.

Dyrektor, pan Yates, nie chciał słuchać.

Pani Holloway jest naszą najbardziej doświadczoną nauczycielką matematyki – powiedział mi, a jego głos był spokojny, jakby czytał z kartki.

Jeśli ma jakieś obawy, są one uzasadnione.

„Jej jedynym zmartwieniem jest to, że moja córka jest czarna i dobra z matematyki” – powiedziałem.

„To poważne oskarżenie” – odpowiedział, odchylając się na krześle.

„Tak samo jak oskarżanie mojej córki o zdradę bez żadnych dowodów” – powiedziałem.

„Ona po prostu jest dokładna” – nalegał.

Dokładny.

Kolejne słowo, kolejna tarcza.

Semestr wiosenny przyniósł egzamin kwalifikacyjny do Międzynarodowej Olimpiady Matematycznej.

Najlepsi strzelcy z każdego stanu rywalizują na szczeblu krajowym.

Nadzorowane przez zewnętrznych ewaluatorów.

Sfilmowano.

Nie ma możliwości wniesienia oskarżeń.

Zara zarejestrowana.

Pani Holloway dowiedziała się o tym i natychmiast do mnie zadzwoniła.

„Ona nie może przystąpić do tego egzaminu” – powiedziała.

„Dlaczego nie?” zapytałem.

„Ona nie jest gotowa” – powiedziała pani Holloway. „To zaszkodzi jej pewności siebie, jeśli jej się nie uda”.

„Niech spróbuje” – odpowiedziałem.

„Jako nauczycielka zabraniam jej tego” – powiedziała, jakby jej ton mógł zablokować standaryzowany test.

„Nie możesz zakazać testów standaryzowanych” – powiedziałem jej.

„Jeśli jej się nie uda, to źle wpłynie na moją pracę pedagogiczną” – powiedziała.

Mrugnęłam.

„Myślałem, że mówiłeś, że ona mnie zdradza” – powiedziałem.

Wystąpiła niewielka nieregularność oddechu.

„Miałam na myśli” – poprawiła – „że po prostu uważam, że nie powinna tego brać”.

„Jak jej porażka odbiłaby się na tobie?” – zapytałem.

Nie odpowiedziała na to pytanie.

Zara i tak wzięła.

Znalazła się w pierwszej piątce reprezentantów naszego stanu.

Jedyny uczeń naszej szkoły, który zakwalifikował się do mistrzostw krajowych.

Kiedy powiedziałem o tym Zarze, uśmiechnęła się tak szeroko, że jej policzki zadrżały.

Sekundę później wyglądało, jakby przygotowywała się na uderzenie.

To były szkody.

Nawet dobre wieści przychodziły z dreszczem.

Gazeta chciała napisać artykuł.

Przeprowadzili wywiad z panią Holloway na temat jej najlepszej uczennicy.

„Zawsze wiedziałam, że Zara jest wyjątkowa” – powiedziała reporterce. „Bardzo ją wspierałam, bo widziałam w niej potencjał. Niektórzy nauczyciele mogli w nią wątpić, ale ja nigdy”.

W artykule obszernie ją zacytowano.

Jak rozwijała talent Zary.

Jak dawała jej dodatkowe wyzwania.

Jakże była dumna.

Inni rodzice zaczęli prosić o przeniesienie swoich dzieci do klasy pani Holloway, ponieważ miała ona talent do rozwijania u nich matematycznych talentów.

Nadzorca okręgowy osobiście zadzwonił do pani Holloway, aby pogratulować jej sukcesu Zary.

Wspomniał, że jest brana pod uwagę jako kandydatka na Nauczyciela Roku.

Przeczytałem ten artykuł raz.

Następnie otworzyłem skrzynkę odbiorczą.

Przesłałem dyrektorowi wszystkie e-maile, które wysłała mi pani Holloway.

Każde oskarżenie.

Każda wiadomość głosowa, którą zostawiła.

Każda wiadomość, w której mówiła, że ​​Zara pewnie ją zdradza.

Każde twierdzenie, że żaden czarnoskóry uczeń nie uzyskał tak wysokiego wyniku.

Ciągle powtarzam, że moja córka nie jest w stanie sama zrozumieć rachunku różniczkowego i całkowego.

Kliknąłem „Wyślij”.

I patrzyłem, jak mała ikonka papierowego samolocika znika.

To był mój zakład.

Gdyby chcieli dowodu, utopiłbym ich w nim.

Biuro dyrektora potwierdziło, że otrzymało mojego e-maila w ciągu godziny.

Jego asystent zadzwonił, aby umówić spotkanie na następny poranek.

Tej nocy rozłożyłam wydrukowane kopie na kuchennym stole.

Przejrzałem dokumentację, która trwała kilka miesięcy, aż rozbolały mnie palce.

Magnes z flagą USA na lodówce unosił nad wszystkim harmonogram Zary, przypominając, o co tak naprawdę chodzi.

Każdy kolejny e-mail wydawał się cięższy od poprzedniego.

Dowód tego, co musiała znieść Zara, gdy próbowałem dostosować się do systemu.

Podczas spotkania wyraz twarzy dr. Pearsona uległ zmianie w miarę czytania.

Zawodowe zainteresowanie przerodziło się w widoczny dyskomfort.

Poprosił o pozwolenie na przekazanie wszystkich informacji dyrektorowi okręgowemu.

Wyjaśnił, że podlega to protokołom dochodzeniowym w sprawie dyskryminacji.

„Zgadzam się” – powiedziałem natychmiast.

Tego popołudnia zadzwonił inspektor ds. zgodności.

Nazywała się Diane Huitt.

Zaplanowała formalny wywiad i wyjaśniła, że ​​dochodzenie potrwa kilka tygodni.

Poprosiła mnie, żebym nie omawiał szczegółów publicznie, dopóki nie dowiedzą się czegoś z wielu źródeł.

Zrozumiałem.

Chociaż część mnie chciała stanąć na ganku i krzyczeć, aż całe sąsiedztwo usłyszy.

Zara wróciła ze szkoły i powiedziała, że ​​pani Holloway wydawała się rozkojarzona.

Nerwowy.

Ledwo nawiązuje kontakt wzrokowy ze studentami.

Jeszcze nie powiedziałem Zarze o śledztwie.

Chciałem uchronić ją przed rozczarowaniem, gdyby nic z tego nie wyszło.

Diane przeprowadzała ze mną wywiad przez dwie godziny.

Wszystko zapisywała i robiła szczegółowe notatki na temat każdego zdarzenia.

Zapytała konkretnie o innych czarnoskórych studentów, o których wspomniała pani Holloway.

Podałem jej dane kontaktowe rodzin Williams, Davis i Turner.

Przez następny tydzień Diane kontaktowała się z każdą rodziną.

Marina zadzwoniła do mnie, jej głos był jasny i drżący.

„W końcu ktoś zaczyna nas traktować poważnie” – powiedziała.

Reed zawołał później bardziej szorstkim tonem.

Powiedział mi, że rozpłakał się podczas wywiadu, ponieważ czuł się bezsilny, patrząc na cierpienie Jordana.

Zgłosiło się również troje białych rodziców.

Powiedzieli, że ich dzieci czuły się nieswojo, słysząc, jak pani Holloway wypowiadała się o czarnoskórych uczniach.

Słyszeli komentarze.

Zwrócili uwagę na ton.

Nie wiedzieli, jak to nazwać, dopóki ktoś inny nie zrobił tego sam.

Pani Holloway została wysłana na płatny urlop do czasu zakończenia śledztwa.

Zajęcia z rachunku różniczkowego i całkowego na poziomie AP poprowadziła osoba zastępcza.

Zara stwierdziła, że ​​nauczycielka zastępcza była zachęcająca i pomocna, traktując wszystkich uczniów z szacunkiem.

Kontrast sprawił, że wszystko stało się wyraźniejsze.

Czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo coś jest nienormalne, dopóki się nie skończy.

Dziennikarz, który napisał oryginalny artykuł, skontaktował się z władzami okręgu, prosząc o komentarz.

Okręg wydał krótkie oświadczenie o rozpatrzeniu obaw dotyczących nauczycielki, nie wymieniając jednak nazwiska pani Holloway.

Otrzymałem anonimowego e-maila od kogoś podającego się za jej byłego kolegę.

Opisali podobne wzorce wśród czarnoskórych studentów na przestrzeni lat, których poprzedni administratorzy odrzucili.

Bali się wystąpić publicznie.

Ale chcieli, żebym wiedział, że to działo się od dłuższego czasu.

Diane umówiła się na kolejny wywiad, aby omówić anonimowy e-mail.

Zapytała, czy znam innych świadków.

Wspomniałem o białych rodzicach, którzy się zgłosili.

Zasugerowałem jej, żeby porozmawiała bezpośrednio z obecnymi i byłymi studentami.

Śledztwo zostało rozszerzone.

Dziesiątki wywiadów.

Wyłonił się pewien schemat.

Pani Holloway traktowała czarnoskórych uczniów z podejrzliwością, jednocześnie chwaląc białych i azjatyckich uczniów za te same osiągnięcia.

Kilku studentów opisało, jak wypowiadała się na temat osób, które naturalnie mają talent do matematyki.

Po trzech tygodniach Diane przeprowadziła wywiad z panią Holloway.

Jak wynika z podsumowania raportu zgodności, który otrzymałem później, pani Holloway broniła swoich działań, twierdząc, że miały na celu utrzymanie standardów akademickich.

Podkreślała, że ​​traktuje wszystkich uczniów równo.

Jednak równość na papierze nie zawsze oznacza równość w praktyce.

Podczas trwania śledztwa odbywały się krajowe zawody olimpijskie z matematyki.

Zara podróżowała z drużyną stanową.

Wystąpiła dobrze, choć nie znalazła się w pierwszej dziesiątce rankingu krajowego.

Jednak przebywanie w otoczeniu innych uzdolnionych matematycznie uczniów, którzy szanowali jej zdolności, pomogło jej coś w sobie uzdrowić.

Przypomniało jej to, że nie jest sama.

Nie musiała udowadniać swojego miejsca każdym oddechem.

Rada szkolna zorganizowała zamknięte posiedzenie w celu przeanalizowania wstępnych ustaleń, podczas gdy Zara była na zawodach krajowych.

Marina, Reed i ja wzięliśmy wcześniej udział w sesji konsultacji społecznych.

Każdy z nas mówił przez trzy minuty.

Opowiedzieliśmy zarządowi, co przeżyły nasze dzieci.

Zarząd nie podjął natychmiastowych decyzji.

Zaplanowali kolejną sesję za dwa tygodnie.

Przewodniczący zarządu przyznał, że dochodzenie ujawniło niepokojące wzorce, które wymagają starannego rozważenia i odpowiedniej reakcji.

Prawnik pani Holloway wysłał list z groźbą podjęcia kroków prawnych w przypadku jej zwolnienia.

Autorzy listu twierdzili, że jej metody nauczania są chronione przez wolność akademicką, a śledztwo było stronnicze.

Zespół prawny okręgu przeanalizował dowody.

Stwierdzili, że sprawa dotycząca dyskryminacji jest na tyle poważna, że ​​można ją zakwestionować.

Zara zmagała się z lękiem, gdy rok szkolny dobiegał końca.

Śniły jej się koszmary, że została oskarżona o oszustwo.

Czuła, że ​​musi nieustannie udowadniać swoją wartość.

Znalazłam u niej terapeutkę specjalizującą się w pomaganiu uczniom kolorowym w radzeniu sobie z doświadczeniami związanymi z uprzedzeniami rasowymi w środowisku edukacyjnym.

Terapia pomogła Zarze nazwać to, co połykała.

Pewnej nocy przyznała, że ​​zaczęła wątpić we własne umiejętności, ponieważ oskarżenia pani Holloway były tak uporczywe.

Kiedy to usłyszałem, coś we mnie pękło.

To również wzmocniło moją determinację.

Cztery tygodnie po rozpoczęciu śledztwa Diane ukończyła swój raport i przekazała go nadzorcy wraz z zaleceniami.

Znalazła istotne dowody dyskryminacji ze względu na rasę.

Zaleciła podjęcie formalnych działań dyscyplinarnych, w tym obowiązkowe szkolenie i okres próbny.

Dr Pearson umówił się ze mną na kolejne spotkanie przed upublicznieniem ustaleń.

Przyznał, że okręg zawiódł tych uczniów, ponieważ nie zbadał wcześniej tego zjawiska.

Bezpośrednio przeprosił za krzywdę wyrządzoną Zarze i innym rodzinom.

Wyjaśnił konsekwencje.

Pani Holloway zostanie ukarana formalną naganą.

Obowiązkowe szkolenie w zakresie przeciwdziałania stronniczości.

Utrata zadania z rachunku różniczkowego i całkowego AP.

Dwuletni okres próbny z regularną obserwacją zajęć.

Nie zostanie zwolniona ze względu na ochronę stażu pracy i wymogi kontraktowe zawarte w związku zawodowym.

Jednak jej kariera została definitywnie zakończona.

Siedziałem tam i jednocześnie czułem dwie prawdy.

Część mnie chciała, żeby odeszła.

Część mnie wiedziała, że ​​to będzie większa odpowiedzialność, niż ta, jaką otrzymuje większość rodzin.

Doktor Pearson zapewnił mnie, że status próbny oznacza, że ​​wszelkie przyszłe skargi będą skutkować natychmiastowym rozwiązaniem stosunku pracy.

Nominacja do tytułu Nauczyciela Roku została wycofana.

Władze okręgu przesłały oficjalne pismo do akt osobowych pani Holloway, w którym udokumentowano dyskryminacyjne wzorce.

Stało się to częścią jej stałego zatrudnienia.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Zaskakujący Przepis na Paczki z Kremowym Nadziewaniem – Jeden Gryz i Będziesz Uzależniony!

Czy kiedykolwiek marzyłeś o idealnie miękkich, puszystych paczkach, wypełnionych po brzegi kremowym, słodkim nadzieniem? Ten przepis przeniesie Cię prosto do ...

Wazelina i cytryna: sekret promiennej i odmłodzonej skóry ujawniony

A co, gdyby rozwiązanie na promienną cerę było już w Twojej łazience? Dwa proste, łatwo dostępne, a zarazem skuteczne składniki: ...

Uwaga rodzice! Każdy powinien znać tę podstawową czynność, aby ratować życie w przypadku zadławienia.

Liczne badania, w tym jedno przeprowadzone przez niemieckich naukowców, pokazują, że 25% rodziców nie wie, jak uratować życie swojego dziecka, ...

Jak pozbyć się nieprzyjemnego zapachu pod pachami?

Nieprzyjemny zapach (bromhydroza) to wynik działania bakterii, które rozkładają pot. Oto sprawdzone metody, aby go wyeliminować – zarówno domowe, jak i ...

Leave a Comment